Nikon Z6III i Tamron 35-150mm f/2-2.8 – czy taki zestaw ma sens?
Niedawno miałem przyjemność przetestować zestaw jak w tytule – Nikon Z6III wraz z obiektywem Tamron 35-150mm oraz lampą Profoto A10. Czy ten zestaw sprawdził się w mojej pracy?
Otóż w dużym uproszczeniu mógłbym powiedzieć, że i tak i nie… Było dobrze, ale było kilka rzeczy, kilka bolączek, które w tym zestawie mi nie przypasowały. Zatem jeśli zastanawiasz się nad podobnym zestawem, zachęcam Cię do lektury.
Przez dobre parę lat byłem użytkownikiem systemu Canon. Kiedyś dawno temu jak dostałem swoją pierwszą cyfrówkę był to też Canon, później robiłem zdjęcia telefonami aż kupiłem swojego pierwszego bezlusterkowca, czyli Canona RP. Sprawdził się bardzo dobrze w mojej nauce i pracy przez dobre kilka lat. Około 1,5 roku temu postanowiłem jednak system zmienić na Lumixa S5II, który jest bardzo fajnym rozwiązaniem pod kątem statycznych zdjęć czy filmów. Czyli w moim przypadku gdzie robię zdjęcia podróżnicze, a w przypadku B2B fotografując wnętrza czy produkty, jest to sprzęt, który bardzo dobrze daje radę. Natomiast fotografując wydarzenia, często taneczne, gdzie jest dużo ruchu i konieczna jest praca z błyskiem na sali, no powiedzmy, że praca jest mniej komfortowa.
Natomiast zawsze jakoś byłem daleki od wyboru systemu Nikona. Jakoś te aparaty nieszczególnie dobrze leżały mi w ręce, system był trochę inny, duże obiektywy… Też wszędzie wokół głosy fanatyków Canona i psychofanów Sony krzyczące, że ’Nikon to zło’. No cóż, jak to mawiają, „lew z małym przyrodzeniem dużo ryczeć musi”. 😉 Ale tak na poważnie to osobiście mam w tej kwestii podejście jak z kawą – niech każdy pije co lubi i co mu smakuje. I podobnie w fotografii – niech każdy używa tego co jest dla Niego wygodne i daje mu radość z fotografowania. Myślę, że moje zniechęcenie poza powodami z początku akapitu wynikały też trochę z tego, że Nikon późno wszedł w system bezlusterkowców, przez co technologicznie jest nieco do tyłu. Natomiast pojawił się Nikon Z6III, który ergonomicznie wypada dużo lepiej niż pozostałe modele… Po czasie też Lumix wypuścił swojego flagowca S1II i o ile pod kątem filmowania jest bestią, która nie ma sobie równych, tak pod kątem stricte fotograficznym jest bardzo podobnym sprzętem do Nikona Z6III. Z tego wszystkiego mojej głowie zaczęły kłębić się różne myśli o zmianie bądź choćby testach tegoż właśnie Nikona…
Największą dla mnie bolączką w systemie Lumixa jest praca tego systemu z lampami błyskowymi, bo jednak po wciśnięciu spustu migawki pojawia się opóźnienie w błysku. W manualnym trybie lampy jest ono niewielkie, ale w trybie TTL niemalże nie ma szans na uchwycenie idealnego momentu fotografując tańczącą parę.
Dlatego też kilka tygodni temu postanowiłem skorzystać z oferty wypożyczalni Fotoformy i przetestować tytułowy zestaw, czyli Nikon Z6III z obiektywem Tamron 35-150mm f/2-2.8. Do tego chcąc sprawdzić jak działa TTL dorzuciłem lampę Profoto A10 z wyzwalaczem Connect Pro. Akurat miałem kilka zleceń gdzie na ’żywym organizmie’ mogłem przetestować ten zestaw na sesji produktowej czy na wydarzeniach. Poniżej przedstawiam listę kilku plusów i minusów, które udało mi się przez te kilka dni wyłapać.
Plusy
- Bardzo dobry AutoFocus – celność na poziomie 95%, czyli podobnie jak w Canonie, w Lumixie loteria – raz do kosza szło 10%, a raz 50…;
- Zasięg obiektywu – mega uniwersalny, można by powiedzieć, że reporterski standard + świetny do reportaży plenerowych;
- Powtarzalność błysku i szybkość przy zdjęciach seryjnych – nieco sprawniej niż w Canonie, gdzie w niektórych modelach zdjęcia seryjne zwalniały gdy lampa była na aparacie. Dużo lepiej od Lumixowych 2-3 błysków w serii. Tutaj błysk wyzwalał się przy każdym zdjęciu, nawet w szybkich seriach;
- Kapitalnie działający TTL lampy – nazwa marki i cena zobowiązuje 😉 jak ktoś pracował z Profoto to dobrze wie, że tu nie ma do czego się przyczepić – TTL radził sobie bardzo sprawnie i dopasowywał parametry przy każdym zdjęciu, nawet w serii;
- Mega prosty i intuicyjny interfejs – wszystko łatwe do znalezienia zarówno w aparacie jak i lampie;
- Ergonomia – kwestia bardzo indywidualna, dla mnie się podoba, aparat bardzo wygodnie leży w ręce, choć inne modele Nikona już niekoniecznie, a w Z6III jest jak dla mnie podobnie jak w Lumixie, a jednocześnie lepiej niż w innych systemach;
- Świetna stabilizacja – bardzo podobna do tego co oferuje Canon, minimalnie słabiej od Lumixa.
Minusy
- Słabe baterie i toporne ładowanie – oryginalna ładowarka Nikona trochę niedomaga i obu ładowarkom (do aparatu i lampy) brak opcji ładowania przez USB-C. Przy dłuższych reportażach do Nikona konieczne min. 3-4 baterie i raczej zamienniki, które mają większą pojemność niż oryginał + zewnętrzna ładowarka. Do lampy 2 baterie to minimum;
- Waga zestawu – Tamron jednak trochę waży, co przy dłuższym reportażu może być odczuwalne. Przy zdjęciach produktowych na wychylonej kolumnie centralnej bądź na małej głowicy, dłuższa praca na tanim statywie skutkuje wymianą kolumny centralnej, głowicy bądź całego statywu. W tej kwestii stabilny statyw z mocnym ramieniem jest na wagę złota i modele typu Manfrotto 190 / 055 / One, ramię Leofoto HC-32 lub statyw oświetleniowy z boomem i głowicą będą tu mocnym sprzymierzeńcem;
- Zasięg obiektywu – zarówno plus jak i minus. Zasięg jest świetny, ale powyżej 80-100mm błysk z lampy na aparacie słabiej łapie zarówno w manualu jak i TTL, więc tu lepszy Tamron 35-100mm f/2.8 bądź Nikkor 24-70mm f/2.8;
- Bardzo czuły spust migawki w aparacie – osobiście gdy np. wymieniam baterię czy choćby chcę się czegoś napić, mam nawyk, że podtrzymuję aparat przedramieniem mając obiektyw skierowany w dół, przez co kilkukrotnie niepostrzeżenie zrobiłem serię zdjęć podłogi 😉;
- AF obiektywu – miałem wrażenie, że zależnie od warunków – czy jest ciemniej czy jaśniej – obiektyw działał dużo wolniej lub szybciej, z czym nie spotkałem się nigdy wcześniej;
- Pierścień zoom – pewnie kwestia przestawienia się, ale jednak nawyk, że w innych systemach pierścień zoom działa w drugą stronę niż w Tamronie, w dynamicznych sytuacjach trochę przeszkadzało w pracy;
- Średnica filtra – wszystkie filtry jakie mam, mam na średnicę 77mm lub 67mm, więc nawet redukcje nie pomogą i decydując się na ten obiektyw, konieczny byłby zakup nowych, większych filtrów.
Podsumowanie
Reasumując, z mojej perspektywy zestaw wypadł bardzo dobrze. Z tego co wiem na pewno to obiektyw Tamron 35-150mm f/2-2.8, choć daje świetny efekt i ma genialny zakres, to jednak nie jest to obiektyw dla mnie. System Profoto mega prosty i intuicyjny, natomiast obecnie korzystam z Godoxa, mam lampy i na ten moment nie planuję zmiany. A też chcąc rozstawić kilka lamp na sali na większych wydarzeniach, nie mam pewności czy zapięcie na body wyzwalacza Godoxa X2T i lampy Profoto sprawdzi się w pełni. Jeśli nie to 5 lamp po 4 tys sztuka… no może kiedyś 😁
Natomiast co do aparatu, to tu już jak najbardziej rozważam zmianę systemu – ponownie. 😉 Może jeszcze nie teraz, a za jakiś czas i finalnie będzie to Nikon Z6III. A co do optyki, no cóż, najpewniej pójdę w coś typu 24-70mm f/2.8 lub 24-120mm f/4. Do wnętrz 14-30mm f/4, a z czasem może rozważę 70-200mm f/2.8 w drugiej, nowszej wersji.
A co Wy sądzicie o tym aparacie czy tym zestawie? Mieliście okazję przetestować bądź używacie na co dzień?
Jeśli nie to do testów polecam wypożyczalnię Fotoformy. Natomiast jeśli zastanawiasz się jaki sprzęt wybrać, co będzie najlepsze dla Was pod Twój rodzaj fotografii, zapraszam Cię na konsultację, gdzie pomogę Ci wybrać zestaw skrojony na miarę do Twoich potrzeb!
A jeśli masz już na oku jakiś konkretny zestaw, podeślij listę na maila – może uda mi się załatwić dla Ciebie jakąś specjalną ofertę na całość! 😊



Zostaw odpowiedź